GAZETKA PARAFIALNA "LUMEN"

Nr 41/2019

13.10.2019 r.

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza (Łk17, 11-19)

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei.
Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!»
A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?»

Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».




Wdzięczność. Dzisiejsza Ewangelia ma nam ukazać prawidłową postawę wobec tego co nas spotyka. Obraz wdzięczności ukazany jest poprzez postać Samarytanina, cudzoziemca, który jako jeden z dziesięciu uzdrowionych wraca do Jezusa podziękować za otrzymany dar. Zastanawiam się czy będąc wśród tych dziesięciu uzdrowionych byłbym tym Samarytaninem czy może byłbym wśród „większości”? Od razu zadaję sobie pytanie: ile we mnie jest wdzięczności? Czy umiem dziękować? Nieraz tak się przyzwyczajamy do tych, którzy z nami są i nam służą, że przestajemy szanować ich miłość, dobroć, poświęcenie. Zaczynamy uważać za oczywiste to, co wcale oczywiste nie jest. Tak bywa w małżeństwie, w rodzinie. Jedna dziesiąta. Myślę o tej proporcji. Może tak właśnie jest, że dziękujemy za jedną dziesiątą otrzymanych darów. Tylko człowiek pokorny i ubogi w duchu jest wdzięczny. Konieczna jest tu logika daru, a nie logika „to mi się należy”.
Druga sprawa to wdzięczność wobec Boga. Czy jest możliwe, że owych dziewięciu nie zauważyło cudu, jakiego dokonał Jezus? A może uznali, że zdrowie po prostu im się należy – skoro jest tylu zdrowych ludzi wokoło, to Bóg po prostu naprawił swój błąd. Jesteś tego warty/warta, masz do tego prawo? Tego typu podejście zabija wdzięczność wobec Boga, który jest bardzo dyskretnym Darczyńcą. Jezus uzdrowił trędowatych niepostrzeżenie.
W tym miejscu należy wspomnieć dzisiejszą antyfonę: „Za wszystko dziękujcie Bogu” (por. 1 Tes 5,18). Jeden z najpiękniejszych tekstów św. Pawła, reguła życia chrześcijańskiego i jednocześnie szalenie trudne zadanie dla nas, za wszystko dziękować Bogu. W czasach indywidualizmu i ogromnego konsumpcjonizmu czy umiem dziękować za żonę, za teściową, za rodzinę, za pracę, za chorobę, za trudne relacje, za swoje ułomności? Traktuję to jak dar czy ciężar? Czasem to się ze sobą paradoksalnie łączy. Boże dary bywają wymagające.
Postać wdzięcznego Samarytanina można połączyć z miłosiernym Samarytaninem z przypowieści. Człowiek, który jest gotowy, aby służyć innym, potrafi jednocześnie przyjąć pomoc. I potrafi być wdzięczny. Działa to też w drugą stronę. Kto zauważy człowieka potrzebującego pomocy? Dziewięciu niewdzięczników czy raczej ten, który okazał wdzięczność? Odpowiedź narzuca się sama.
Daleko mi do postawy Samarytanina z dzisiejszej Ewangelii, niemniej dzięki dotychczasowej pracy z Bożą łaską staram się dostrzegać to, za co powinienem być wdzięczny. Wiem, jak wiele otrzymałem. Mam nadzieję i głęboko wierzę, że dzięki modlitwie, nauce pokory, kiedyś dobry Bóg nauczy mnie, krnąbrnego ucznia, jak należy dziękować za wszystko, co w życiu mam. Za wszystko, bo nie chodzi o „nagrody, szczęście i pieniądze”, ale o łaskę podążania drogą jedynego sensownego celu naszego życia, mimo że droga ta bardzo często jest wyboista – o drogę do zbawienia.




Cnoty kardynalne cz. 1


Zastanawiałem się długo czy temat cnót kardynalnych nie jest nieco przebrzmiały. Któż w XXI wieku interesuje się pojęciem „cnoty”? Wierzę mocno, że bez względu na moment historii, w jakim żyjemy powinniśmy czerpać z dobrych wzorców, a cnoty kardynalne, obok cnót boskich (wiara, nadzieja, miłość) to właśnie doskonały przykład budowania właściwych postaw życiowych. Są cztery cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość i męstwo. Dzisiaj opiszę dwie pierwsze, za tydzień dwie kolejne.

Roztropność

„Jest to cnota dająca nam poznać w każdej czynności należny cel i stosowne środki, abyśmy ją pod każdym względem dobrze wykonać mogli. Zwie się mistrzynią cnót innych i jest jako oko w ciele, jako sól w potrawach, jako słońce na niebie.” Taki cytat o roztropności znalazłem w średniowiecznych spostrzeżeniach na ten temat. Roztropność daje nam umiejętność dokonywania właściwych wyborów w różnych sytuacjach życiowych. Kształtowanie roztropności odbywa się przede wszystkim poprzez formowanie poszczególnych jej składników. Wśród nich wymienia się: pamięć, zmysł rzeczywistości, gotowość na pouczenie (docilitas), domyślność, zdrowy sąd, przewidywanie, oględność, zapobiegliwość. Roztropność nie jest wyborem, ale raczej cnotą kierującą naszymi decyzjami – trudną do nabycia. Istnieją jednak co najmniej trzy sposoby, aby stać się bardziej roztropnym człowiekiem.
1. Ucz się na błędach. Wielokrotnie w ciągu naszego życia stajemy przed bolesnymi bądź upokarzającymi wyborami. Czujemy wielki żal, kiedy dochodzi do tego rodzaju sytuacji. Nie zapominajmy jednak, iż dzięki nim możemy wiele się nauczyć i zdobyć mądrość. Jeśli zdecydujemy się uczyć na własnych błędach, nasz depozyt wiedzy będzie rósł w miarę upływu czasu, zapewniając nam rezerwuar doświadczeń, które będziemy mogli wykorzystać w przyszłości.
2. Ucz się od innych. Jedną z lekcji, której uczy nas Pismo Święte, jest waga umiejętności uczenia się od osób starszych, bardziej doświadczonych i mądrzejszych. To wymaga pokory, ale jeśli napełnimy nasz „zbiornik“ doświadczeniami innych ludzi, wtedy oszczędzimy sobie wielu bolesnych lekcji.
3. Rozważaj starannie. Mężczyźni często wydają się spieszyć z wydawaniem sądów, podczas gdy kobiety są zazwyczaj bardziej ostrożne i uważne. Męska impulsywność może być czasami właściwa, w większości wypadków jednak tak nie jest. Kiedy stajemy przed jakimś wyborem, powinniśmy umieć kontrolować nasze 
pragnienie dominacji i zamiast tego starannie rozważyć konsekwencje naszych decyzji. Jak mówił św. Augustyn: „Cierpliwość jest towarzyszką mądrości”.

Sprawiedliwość

Sprawiedliwość w wielkim skrócie daje Bogu i bliźniemu to, co im się należy. Podczas gdy męstwo i umiarkowanie skupiają się na samokontroli, sprawiedliwość cechuje stały krytycyzm – nadaje ona bowiem określone ramy naszemu sposobowi odnoszenia się do Boga i bliźniego. Sprawiedliwość jest cnotą, która - mimo istnienia powyższej definicji – łatwo może zostać źle zinterpretowana na dwa skrajne sposoby.
Pierwsza skrajność przedstawia jedynie negatywnie zabarwione cechy sprawiedliwości -jak wtedy, kiedy na tych, którzy na to zasługują, spada kara. Ponowne przyjście Chrystusa, czyli Sąd Ostateczny, to tylko jeden z aspektów sprawiedliwości. Mniemanie, iż sprawiedliwość to jedynie wymierzenie kary, jest błędne. Sprawiedliwość posiada przede wszystkim wymiar pozytywny. Służymy Bogu poprzez miłość, służbę i wdzięczność – tak, jak się to naszemu Stwórcy należy. Życie sprawiedliwe wobec Boga jest doskonałą formą służby.
Drugą skrajnością w postrzeganiu sprawiedliwości jest niejasna i oparta na sentymentach chęć pomocy wszystkim. Ta skrajność kryję się często pod pojęciem „sprawiedliwości społecznej”. Sprawiedliwość społeczna często zamienia się w zwyczajny pretekst do politycznych naruszeń własności prywatnej, godności, a nawet braku poszanowania życia ludzkiego. Mimo to, koncepcja sprawiedliwości społecznej jest - w swojej ścisłej i dokładnej definicji - bardzo ważna. Do pomocy bliźniemu powinna nas motywować dobroczynność inspirowana współczuciem, a nie sprawiedliwość. Aby uniknąć naruszenia prawa naturalnego w imię sprawiedliwości, musimy najpierw zrozumieć, jakie prawa dał nam sam Pan Bóg, zamiast wymyślać własne, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Pismo Święte uczy nas, aby „czynić sprawiedliwość” i pokornie współdziałać z Bogiem. Sprawiedliwość nie jest czymś negatywnym. Nie odznacza ona wydawania wyroków. To bardzo pozytywna rzecz, w której oddajemy Bogu i bliźnim to, co się im należy.

Opracował LukSad