image2     „LUMEN”  

                                      Nr 5/2019

    PARAFIA POD WEZWANIEM

     ŚW. AP. PIOTRA i PAWŁA

             03.02.2019 r.

 

 

 

 

Jezus odrzucony w Nazarecie

Słowa Ewangelii według Świętego Łukasza

Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: «Dziś spełniły się te słowa Pisma, które słyszeliście». A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym łaski słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: «Czy nie jest to syn Józefa?»

Wtedy rzekł do nich: «Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu, w swojej ojczyźnie, tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum».

I dodał: «Zaprawdę, powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany
w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman».

Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwawszy się
z miejsc, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na urwisko góry, na której zbudowane było ich miasto, aby Go strącić. On jednak, przeszedłszy pośród nich, oddalił się.

Komentarz: Pan Jezus nie był mile widziany w swoim rodzinnym mieście. Nie polegało to jednak na tym, że skoro tylko się pojawił, to zaraz wyrzucili Go
z miasta. Przeciwnie! Przyjęli Go, pozwolili czytać i przemawiać w synagodze. Nawet "przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego". Odrzucenie Jezusa polegało na czymś innym.

Mieszkańcy Nazaretu nie potrafili spojrzeć na Niego inaczej, niż przez pryzmat swoich o Nim wyobrażeń - dla nich był ciągle tylko synem Józefa. W związku
z tym nie brali sobie do serca Jego słów, nawet jeśli bardzo im się podobały.

Jakże często i my "przyświadczamy Jezusowi i dziwimy się pełnym wdzięku słowom, które płyną z ust Jego". Czy jednak bierzemy sobie te słowa do serca, to znaczy czy one wpływają realnie na nasze życie?                  M. Łusiak, deon.pl

 

Zakończyły się 34 Światowe Dni Młodzieży w Panamie. W homilii Franciszek podkreślił, że „Jezus objawia chwilę obecną Boga, która przychodzi, aby także i nas wezwać do wzięcia udziału w Jego teraz, aby „ubogim głosić dobrą nowinę”, „więźniom wyzwolenie, a niewidomym przejrzenie”,
a „zniewolonych uczynić wolnymi”. Franciszek gorąco zachęcił młodych do „odkrycia powierzonej im misji i zakochania się w niej”. Apelował do nich, by poczuli się wezwani już teraz, nie czekając na warunki idealne. Przestrzegł przed pokusą „stwarzania dystansu w relacji z Bogiem” oraz traktowania misji
i powołania jako czegoś na przyszłość, a nie w teraźniejszości. Wyjaśnił, że młodość nie może być „synonimem poczekalni dla oczekujących na swój czas”. Bo w przeciwnym wypadku marzenia młodych stracą polot, zaczną zasypiać
i staną się przyziemnymi, sennymi, miernymi fikcjami. Wkrótce po zakończeniu mszy na błoniach świętego Jana Pawła II w Panamie na papieskim profilu na Twitterze opublikowane zostały następujące słowa Franciszka: "Wam, drodzy młodzi, wielkie +dziękuję+ za Panama2019. Nie ustawajcie w drodze, kontynuujcie życie wiarą i dzielcie się nią. Do zobaczenia w Lizbonie w 2022!".